Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Rynek podróży zmienia się w rynek doświadczeń? Co na to Google?

Poszukiwacze przygód dyktują warunki branży turystycznej. Jak znaleźć z nimi wspólny język?

Można wyróżnić dwa rodzaje turystów. Pierwszą grupę tworzą osoby, które można określić mianem wczasowiczów. Po wyczerpującym roku pragną po prostu poleniuchować w jakimś urokliwym miejscu. Tym samym koncentrują się na zarezerwowaniu biletów lotniczych i zakwaterowania. Do szczęścia wystarczy im hotelowy basen, leżak, smaczne jedzenie i orzeźwiające drinki.

Całkowicie odmienne podejście wykazują osoby z zacięciem podróżniczym. Absolutnym priorytetem jest dla nich odwiedzenie jak największej liczby okolicznych atrakcji. Po dotarciu na miejsce zazwyczaj wynajmują auto, ale nie stronią również od autostopu bądź wycieczek pieszych i rowerowych. Z roku na rok liczba aktywnych turystów zaczyna się powiększać. Zaspokojenie ich wymagań stanowi nie lada wyzwanie.

Jak sprostać oczekiwaniom?

Fundamentem skutecznych działań marketingowych jest poznanie metod działania użytkowników. Greenberg podaje, że okres największej aktywności wczasowiczów przypada na sześć tygodni przed urlopem. Z kolei aktywni turyści zaczynają poszukiwania aż dwanaście tygodni przed wyjazdem. Trzykrotnie bardziej skupiają uwagę na atrakcjach niż na hotelach. Co więcej, aż ośmiokrotnie większe znaczenie odgrywa dla nich zapewnienie sobie niezapomnianych wrażeń niż miejsca w samolocie.

Powyższa wiedza jest bezcenna. Na jej podstawie można stwierdzić, że korzystna oferta nie wystarczy, aby zyskać przychylność potencjalnych klientów. Rozwiązania nie trzeba jednak szukać zbyt daleko. Warto wzbogacić treść ogłoszenia o wzmianki dotyczące najciekawszych atrakcji, które znajdują się w pobliżu. Garść informacji potrafi zdziałać cuda.

Odpowiedzialnie czy spontanicznie?

Każdy ma inny przepis na udane wakacje. Jedni wolą zaplanować każdy szczegół, natomiast inni idą na żywioł. Przekaz reklamowy musi być dostosowany do preferencji odbiorców. Z pomocą przychodzi Greenberg przedstawiając kolejną porcję wartościowych statystyk. Osoby planujące wakacje poświęcają 47% więcej czasu na znalezienie hotelu i 81% więcej czasu na wybranie transportu niż użytkownicy, którzy działają bardziej spontanicznie. Co ciekawe, wspomniane dane mają niewielkie przełożenie na zachowania odbiorców w kontekście rozmaitych form aktywności. Aż 48% turystów organizuje sobie dodatkowe atrakcje dopiero po przybyciu na miejsce. Warto również dodać, że większość z nich dokonuje rezerwacji przy użyciu urządzeń mobilnych.

Moc wrażeń w zasięgu ręki

Zdobycie nowych doświadczeń wcale nie wymaga podróży do odległych krajów. Użytkownicy doskonale zdają sobie z tego sprawę, dlatego rozglądają się za ciekawymi miejscami w pobliżu swojego domu. Liczba wyszukiwań lokalnych atrakcji wzrosła sześciokrotnie w ciągu ostatnich dwóch lat. W związku z tym marketerzy nie powinni skupiać się wyłącznie na turystach podczas promowania muzeów, zabytków bądź restauracji z regionalną kuchnią. Mieszkańcy danej miejscowości również mogą okazać się bardzo zaangażowaną grupą odbiorców.

0 osób uznało ten artykuł za przydatny

Loading...

Czy ten artykuł był przydatny?

TAK NIE

Autor artykułu

Człowiek znikąd. Król internetowej pasty. Dziedzic bydgoskich działek o nieuregulowanym statusie prawnym. Słowem ktoś, kto dostarczy ci treść, zaopiekuje się twoimi socialami, a na koniec utuli do snu. Kuba pierwsze szlify zbierał w niemieckiej korporacji, ale jego dynamiczne usposobienie i cięta riposta nie zniosły systemowych ograniczeń. W marketingu czuje się jak ryba w wodzie bowiem nic nie musi, a wszystko może. Wciąż próbuje zrobić sobie twarzowe zdjęcie. Specjalizuje się w prowadzeniu profili social media oraz tworzeniu treści wysokiej jakości. Jeżeli chodzi o narrację, nie ma sobie równych.

Bądź pierwszym który napisze komentarz.