Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Brak komentarzy

Czym są clickbaity? Nie uwierzysz, jak łatwo można na nich zarobić. SZOK! ;)

Clickbaity - co to?

Chwytliwe tytuły i mnóstwo nieprawdy. Nagłówek obiecywał pokazać rozwiązanie, a po przeczytaniu artykułu okazuje się, że jest czymś zupełnie innym. Nietrudno dziś o takie zawartości w Internecie, nie tylko na portalach plotkarskich.

Tak zwane clickbaity stosowane w ramach niskiej wartości content marketingu są nielubiane przez wielu czytelników, a mimo to ludzie klikają w nie tysiące razy. Jak z nimi postępować przy tworzeniu własnych blogów czy treści na daną stronę? Wystrzegać się ich? A może clickbaity mają jakiś pozytywny wpływ i niosą za sobą dobrą wartość? Dowiedz się więcej.

>> Dyrektywa Omnibus: Jak informować o obniżkach cen towarów? <<

Co to są clickbaity? Jak dobry clickbait działa?

Clickbaiting to praktyka, która polega na skutecznym przyciąganiu uwagi czytelników. Zasadniczo wykorzystuje się szokujące, clickbaitowe nagłówki w środowisku internetowym, a zwłaszcza w mediach społecznościowych. Ich celem jest przekonanie użytkownika do kliknięcia i zapoznania się z treścią artykułu, który dostarczy nieadekwatne treści do oczekiwań.

Clickbait (z języka angielskiego click – kliknięcie i bait – przynęta) w znanym powszechnie czytelnikom portali plotkarskich negatywnym wydźwięku pracuje z różnymi środkami stylistycznymi. Nagłówek jest sformułowany zazwyczaj w skrajności, mocno szokujący, często promowany jako coś, co przynosi niemożliwe i nieoczekiwane wiadomości.

Przykłady clickbaitów – tytuły, które zaintrygują odbiorcę

Zaskakujące tytuły materiałów odnoszących się do nieznaczących ciekawostek to szybki sposób na przyciągnięcie uwagi odbiorcy i generowanie zysków serwisów, które przyjmują taką strategię. Popularne nagłówki to dobra przynęta, która jest serwowana kosztem rzetelności informacji.

Dobry clickbait „Szok! Schudła 8 kilogramów w tydzień. Sprawdź, jak!” zwraca uwagę bardziej niż tytuły „Nowa dieta, która pozwoli Ci schudnąć”, czy „Schudnij na wiosnę”.

Taki nagłówek ma tylko jeden cel: nakłonienie odbiorcy do kliknięcia i przejścia na stronę artykułu. Zwykle sam materiał jest banalny i nie ma żadnych wartościowych informacji dla użytkownika. Treść często odpowiada dokładnemu przeciwieństwu tego, co obiecano w nagłówku.

Clickbait i jego znaczenie

Osoby odpowiedzialne za tworzenie clickbaitów chcą trzymać czytelników w napięciu, zaszokować lub zaciekawić. Praktyka ta stosowana jest głównie w dziennikarstwie internetowym (blogi, serwisy informacyjne czy portale internetowe), aby zwiększyć liczbę kliknięć w poszczególne artykuły i docelowo poprawić ruch w całej witrynie.

Clickbaiting służy również do reklamowania własnego kanału mediów społecznościowych na Facebooku, YouTube czy innych mediach. Z tej strategii korzystają głównie influencerzy. Czytelnicy, którzy zostali zwabieni na stronę i kliknęli post, uznają go za atrakcyjny, prawdopodobnie polubią blog lub będą śledzić tego influencera. Takie funkcje bardzo ułatwiają użytkownikowi interakcję.

Inne witryny wykorzystują clickbaiting do pośredniego reklamowania produktów. Nie ma tu influencera, który musi zwracać na siebie uwagę, aby zarobić pieniądze. Zamiast tego za witryną stoi firma handlowa, która specjalizuje się w generowaniu przychodów z reklam. Pojawiają się więc artykuły z wszechstronnymi, kuszącymi nagłówkami. Czytelnicy, zwabieni przez clickbait, wchodzą na stronę, a tam napotkają na inne artykuły i oferty reklamowe firm partnerskich. Rośnie więc ruch na stronie i zainteresowanie ofertą.

Dobry czy zły clickbait?

Zgodnie z nagłówkiem, clickbaity mają na celu stworzenie luki w ciekawości, którą można zaspokoić tylko poprzez kliknięcie linku. Jednak nie każdy taki tytuł powinien być demonizowany. Tutaj znaczenie ma jego wartość i rodzaj „przynęty”.

Ten zły, ilościowy clickbait kojarzy się z dość wątpliwymi tematami. Popularne i często klikane wątki takiej przynęty to wiadomości o celebrytach, dramatach w związkach, wypadkach i przestępczości. Szokujące i dramatyczne artykuły grają na ludzkich zmysłach i emocjach. Natrętne nagłówki w połączeniu z przeładowanymi tekstami i grafikami wskazują na niską jakość treści i ilościową przynętę na kliknięcia. Tytuły obiecują świetne, ekskluzywne treści, które jednak nie oferują żadnej ciekawej informacji i nie spełniają oczekiwań. Tak naprawdę chodzi o zwykły klik.

New call-to-action
New call-to-action

W przeciwieństwie do tego jest też dobry, jakościowy clickbait, który oferuje treści wysokiej jakości i daje użytkownikowi użyteczną wartość. Dobre strony internetowe z ciekawą zawartością również wykorzystują clickbait. Ma on jednak zupełnie inne skutki i jest znacznie bardziej pozytywny. Przykładem takiego clickbaitowego nagłówka może być: „10 czynników, które decydują o udanej mediacji”.

>> Google Discover – co zrobić, aby się w nim pojawić? <<

Dobry nagłówek w reklamie – jakie ma znaczenie?

Cienka granica między tymi dwoma rodzajami nagłówków nie zawsze jest łatwa do namierzenia. Dobre nagłówki, które zachęcają do klikania w artykuł, powinny przyciągać uwagę i inspirować do odwiedzenia strony. Na tym jednak kończy się clickbaiting, a dobry nagłówek powinien przynieść czytelnikowi więcej korzyści. Powinien być uczciwy i zwięźle informować o tym, czego można się spodziewać w treści. Oczywiście może być nieco prowokacyjny, ale zawsze w ramach, które nie sprawią, że czytelnik pozostanie z poczuciem, że został oszukany.

Jeśli zaoferujesz ciekawy nagłówek i dobre treści, Twoi czytelnicy chętnie się nimi podzielą, a tym samym zapewnią lepszy zasięg strony. Szokujące nagłówki mogą spowodować gwałtowny wzrost liczby kliknięć, ale jeśli treść nie spełnia oczekiwań, nie zwiększą ruchu na stronie. Aby uniknąć oskarżeń o typowe, negatywnie nacechowane clickbaity, zaleca się unikanie zbyt ekstremalnych sformułowań w nagłówkach. Jeśli masz dobre treści, nie musisz wykorzystywać szokujących tytułów, aby zwiększyć liczbę czytelników. Dlatego przed publikacją zawsze sprawdź, czy treść artykułu odpowiada temu, co obiecano w nagłówku.

Jak napisać chwytliwy nagłówek w artykule?

Fakty są takie, że przy słabej jakości tytule większość odwiedzających stronę, pominie linki i nie przejdzie dalej do treści artykułu. Celem dobrego nagłówka jest skłonienie czytelnika do kliknięcia, przeczytania choćby pierwszego zdania w artykule, po czym płynnego przechodzenia krok po kroku do pozostałej zawartości, zgodnej z tematem tytułu strony.

Dobry, chwytliwy nagłówek strony – przykłady

Odpowiednim tytułem będzie ten, który przede wszystkim:

Jest krótki i zwięzły.

Zdaniem specjalistów powinien występować w formie pytania i nie powinien składać się z więcej niż siedmiu słów. Na przykład „Jak poprawić pamięć?” brzmi lepiej niż „Co zrobić, żeby lepiej zapamiętywać?”.

Zwraca się bezpośrednio do czytelnika.

Jest to pewnego rodzaju spoufalanie się, które rodzi w adresacie poczucie, że tekst znaleziony w serwisie jest skierowany właśnie do niego. Przez to nasze dotarcie z komunikatem może być bardziej skuteczne. Na przykład „Najlepsze ćwiczenia dla Twojej sylwetki” albo „Poznaj najlepsze rodzaje silników samochodowych”.

Poza tym za chwytliwe nagłówki uznaje się te, w których:

Użyto wyrazistych słów.

Silne (także negatywne) słowa i wyrażenia takie jak „Czego nienawidzą klienci” lub „Genialne pomysły na Walentynki”, nadają zupełnie inny ton. Dlatego warto dodawać od czasu do czasu takie chwytliwe wyrażenia, które rozbudzi zainteresowanie i emocje u odbiorców. Tylko nie zapomnij o umiarze!

New call-to-action
New call-to-action

Zastosowano prowokację.

Chwytliwy nagłówek w dobrym stylu może również budzić kontrowersje wśród odbiorców. Na przykład „5 zł za chleb – to i tak tanio!”.

Wykorzystano środki stylistyczne, które sprawiają, że jego czytanie staje się przyjemniejsze, a jednocześnie może mieć niezauważalny, ale potężny wpływ na czytelników.

Wiele tytułów, które budzą ciekawość, zawiera aliterację (powtórzenie jednej lub kilku głosek na początku kilku wyrazów) np. „Artystyczne aranżacje antresoli”.

Uwzględniono liczby.

Nagłówek z liczbą przyciąga uwagę odbiorców oraz pozwala oszacować czas potrzebny do przeczytania całej treści. Na przykład „10 koktajli dla wegan” albo „5 faktów o uprawie pomidorów”.

Zastosowano porównanie.

Niezależnie, czy będzie ono dotyczyć produktu, usługi, czy rozwiązania. Taki tytuł zachęca do kliknięcia i przeczytania treści, bo sugeruje, że czytelnik łatwiej podejmie słuszną decyzję. Na przykład „Żelazko parowe czy parownica – co wybrać?”.

Pokazano rozwiązanie.

Czytelnikom wirtualnych stron często zależy na poznaniu najlepszych rozwiązań lub uzyskaniu odpowiedzi na nurtujące pytanie. Dlatego sprawdzają się nagłówki w stylu „Najlepszy sposób na więdnące rośliny” albo „Najszybsza metoda mycia okien”, albo „Co zrobić, by poprawić trawienie?”.

>> Dawid Didiuk: Łatwa sprzedaż w trudnych czasach? <<

⦁ Odniesiono się do badań naukowych.

Co potwierdzone naukowo, to z pewnością prawdziwe, nawet jeśli zostało znalezione w sieci. Tak uważa większość czytelników i takie informacje w tytułach pomaga zainteresować treścią materiału. Na przykład „Naukowcy potwierdzają, że picie alkoholu skraca życie”.

New call-to-action
Zarejestruj się w Akademii Verseo

Jak pokazują przykłady, clickbaity nie muszą być demonizowane, nie trzeba się ich wystrzegać, ale warunkiem jest przewaga jakości nad ilością. Korzystając z nagłówków, które mają zachęcić do kliknięcia, należy zwracać uwagę na grupę docelową oraz unikać składania fałszywych obietnic. Warto wykazać się kreatywnością i tak dobrać nagłówek, by był ciekawy i chwytliwy, ale jednocześnie pasował do treści całego tekstu zamieszczonego w sieci.

Bądź pierwszym który napisze komentarz.

Wymagany, ale nie będzie opublikowany